Fundacja Ascendia

Instytut Rozwoju Sportu

Niewidoczne sieci wpływu: gdzie naprawdę zapada decyzja w sporcie

Autor: Piotr Łapa ·

Większość decyzji personalnych w sporcie zapada poza salą zarządu — w loży, na kolacji, w korytarzu federacji. Analiza, dlaczego kobiety wypadają z tej warstwy i jak ją sformalizować.

Oficjalna decyzja zapada w sali zarządu. Realna — najczęściej trzy tygodnie wcześniej, w loży VIP, przy kolacji z agentem albo w hotelowym lobby w przeddzień kongresu federacji. To jest warstwa, w której sport faktycznie rozdaje role: dyrektora sportowego, członkini komitetu, partnera komercyjnego, kandydata na trenera. I to jest warstwa, do której kobiety w sporcie mają najtrudniejszy dostęp.

Ten artykuł nie jest o tym, że trzeba „zaprosić kobiety na kolację". Jest o czymś trudniejszym: o tym, dlaczego nieformalna infrastruktura decyzji w sporcie jest dziś jednym z najpoważniejszych ryzyk governance — i co zarząd, komitet nominacji oraz sponsor mogą z tym zrobić, nie udając, że problem nie istnieje.

Teza

Sport nie ma problemu z brakiem kobiet w pipeline. Sport ma problem z tym, że ostatnie 20% drogi do decyzji odbywa się w przestrzeni, której nie obejmuje żaden regulamin: po meczu, w hospitality, na kuluarowych spotkaniach przy okazji kongresów. Kompetencje, które przeszły przez sito formalne, w tej warstwie są oceniane na nowo — bez kryteriów, bez protokołu i często bez kobiet w pokoju.

Dopóki ta warstwa pozostaje niesformalizowana, nawet najlepszy proces sukcesji kończy się tym samym wynikiem: shortlista zawiera trzy kobiety, wybór pada na czwartą znajomą osobę. Nie z powodu kompetencji. Z powodu częstotliwości kontaktu.

Problem, którego sport nie może już ignorować

Sport jest branżą o nieproporcjonalnie wysokim udziale decyzji nieformalnych. Wynika to z trzech rzeczy. Po pierwsze, kalendarz: kluczowe decyzje krystalizują się wokół meczów, kongresów i okien transferowych, czyli zdarzeń zlokalizowanych w czasie i przestrzeni, do których dostęp jest reglamentowany. Po drugie, ekosystem pośredników — agentów, doradców, pełnomocników — który operuje równolegle do struktur klubu i federacji. Po trzecie, kultura branży, w której zaufanie buduje się latami w bardzo wąskim kręgu osób, najczęściej byłych zawodników i menedżerów z tego samego pokolenia.

W praktyce oznacza to trzy konkretne sieci, w których zapadają realne decyzje, zanim trafią na agendę zarządu.

1. Sieć hospitality

Loża VIP, business club, after-match. To miejsce, w którym sponsorzy, członkowie zarządu, dziennikarze, byli zawodnicy i kandydaci na role widzą się regularnie, bez agendy. Kto przychodzi co tydzień, ten po roku jest „naszym człowiekiem". Kobiety w sporcie pojawiają się tu rzadziej — bo zostają wpuszczane jako gość, a nie jako stały uczestnik, a często same nie traktują tego jako pracy.

2. Sieć agencyjna

Rynek agentów piłkarskich i menedżerskich pozostaje strukturalnie męski. FIFA w danych z rynku transferowego pokazuje, że kobiety stanowią marginalny odsetek zarejestrowanych agentów licencjonowanych (precyzyjne liczby należy weryfikować w bieżących raportach FIFA na temat rynku transferowego i FFAR). Ta sieć decyduje nie tylko o transferach zawodników, ale też o tym, czyje nazwisko pojawia się w rozmowie o roli dyrektora sportowego.

3. Sieć kongresowo-federacyjna

UEFA, FIFA, IOC, krajowe związki — wszędzie tam, gdzie polityka sportowa krzyżuje się z biznesem. Realne ustalenia zapadają w kuluarach, przy okazji walnych zgromadzeń, przed głosowaniem. Kobiety w europejskich federacjach sportowych zajmują znacząco mniejszy odsetek miejsc w zarządach niż mężczyźni (dokładne wartości należy weryfikować w aktualnych raportach Women in Football, Women Sport International oraz European Institute for Gender Equality), co oznacza również mniejszą obecność w tej warstwie kuluarowej.

Łącznie te trzy sieci tworzą równoległą strukturę decyzyjną. Nie jest spiskiem — jest efektem braku procesu. I jest mierzalna, jeżeli zarząd zdecyduje się ją zmierzyć.

Dlaczego „kompetencje, nie płeć" to mocniejsza teza niż prosty parytet

Parytet w samym zarządzie nie rozwiązuje problemu, jeżeli warstwa nieformalna nadal pracuje bez kobiet. Kandydatka może mieć dziesięć lat doświadczenia komercyjnego, P&L w portfolio i certyfikat UEFA — i mimo to przegrać z kandydatem, który był wczoraj na kolacji z dwoma członkami komitetu nominacji. To nie jest porażka kompetencji. To porażka procesu, który nie pokrywa całej drogi do decyzji.

Stanowisko Fundacji Ascendia jest tu jasne: celem nie jest dopisanie kobiet do list gości. Celem jest sformalizowanie tej warstwy procesu, w której dziś wygrywa znajomość, tak aby liczyły się kompetencje, odpowiedzialność i przygotowanie — niezależnie od płci. Kobiety zyskują na tym najwięcej, ale zyskuje też cały sport: zarząd, który podejmuje decyzje na podstawie procesu, a nie kalendarza loży, podejmuje statystycznie lepsze decyzje.

Data & Insights

Co istotne, dane różnią się między raportami i edycjami. To nie jest słabość analizy — to dowód, że ta warstwa procesu nie ma jednego standardu pomiarowego. Każdy zarząd musi sam zdecydować, którą instytucję uznaje za źródło referencyjne, i prowadzić pomiar własny.

Co sceptycy mają rację, a czego nie widzą

Argument sceptyczny

„W sporcie zawsze tak było. Decyzje zapadają między ludźmi, którzy się znają, bo zaufanie jest tu twardą walutą. Jeżeli ktoś jest naprawdę dobry — kobieta czy mężczyzna — sam zbuduje sobie sieć. Sztuczne wpychanie kogokolwiek do loży VIP obniża standardy."

Co jest w nim słuszne

Sport jest branżą wysokiego ryzyka reputacyjnego i finansowego, gdzie błąd kosztuje miliony. Zaufanie zbudowane przez lata wspólnej pracy jest tu realnym kapitałem. To prawda, że nie da się i nie powinno się tego kapitału dekretować odgórnie — relacja zbudowana na nakazie nie zastąpi relacji zbudowanej na wspólnym doświadczeniu.

Gdzie zaczyna się problem

Argument „kto dobry, ten sobie poradzi" zakłada, że punkt startowy jest neutralny. W praktyce dostęp do sieci hospitality, agentów i kongresów jest reglamentowany i dziedziczony. Ktoś, kto wchodzi do branży przez tradycyjną ścieżkę (były zawodnik, syn działacza, absolwent tej samej federacyjnej szkoły) ma sieć przed pierwszym dniem pracy. Ktoś, kto wchodzi z zewnątrz, musi ją zbudować — a zbudowanie sieci wymaga zaproszenia, którego nikt nie wystawia.

Druga rzecz, której ten argument nie widzi: nieformalne sieci są dziś wprost przedmiotem regulacji corporate governance w innych branżach. Bankowość, audyt i sektor publiczny od dwóch dekad mają obowiązek rejestrowania spotkań lobbystycznych i deklarowania konfliktu interesów. Sport tej ścieżki nie przeszedł — i właśnie dlatego jego nieformalna warstwa pozostaje niewidoczna dla rady nadzorczej.

Dojrzalsza odpowiedź Fundacji Ascendia

Nikt nie proponuje, żeby rozdawać kompetencje przez kalendarz lóż. Proponujemy coś dokładnie odwrotnego: żeby warstwa nieformalna przestała mieć rangę procesu decyzyjnego. Jeżeli rozmowa o roli dyrektora sportowego zapada w loży, niech ta rozmowa zostanie udokumentowana w rejestrze kontaktów komitetu nominacji. Jeżeli sponsor poznaje kandydata na kolacji, niech ta kolacja ma status spotkania służbowego z zapisem w aktach. Wtedy „znajomość" przestaje być substytutem oceny kompetencji — a staje się jedną z wielu informacji wejściowych, którą komitet nominacji musi ważyć z resztą.

Co to oznacza dla kobiet w sporcie?

Pierwsza wskazówka jest niewygodna: traktować obecność w warstwie nieformalnej jak część pracy, a nie jak życie towarzyskie. To oznacza świadomy plan obecności — które kongresy, które loże, które kolacje branżowe są pracą, a które są tylko wymianą wizytówek. Ten plan musi mieć budżet czasu i budżet finansowy. Jeżeli pracodawca go nie pokrywa, to jest pierwsza rozmowa do przeprowadzenia z przełożonym.

Druga wskazówka dotyczy widoczności bez autopromocji. W warstwie nieformalnej nie wygrywa ten, kto najgłośniej mówi o sobie — wygrywa ten, kto jest pamiętany w konkretnym kontekście merytorycznym. To oznacza wybór jednego, dwóch tematów, na które kandydatka jest realnie ekspertką (na przykład media rights, compliance, governance), i konsekwentne wracanie do tych tematów w panelach, w komentarzach branżowych, w rozmowach kuluarowych. Trzy lata takiego pozycjonowania budują pamięć kontekstową lepiej niż dziesięć paneli o „kobietach w sporcie".

Trzecia wskazówka jest najtrudniejsza: dokumentować własną sieć. Lista nazwisk z określoną częstotliwością kontaktu, oczekiwaniem od relacji i konkretnym powodem, dla którego ta osoba jest istotna. Brzmi cynicznie, ale jest standardem zarządzania relacjami w sprzedaży korporacyjnej od dwudziestu lat. W sporcie nadal traktuje się to jako brak elegancji — i dlatego sieć tych, którzy to robią cicho, wygrywa z siecią tych, którzy „się znają z meczu".

Co to oznacza dla klubów, federacji i organizacji sportowych?

Po pierwsze, mapa nieformalnych sieci powinna trafić do agendy komitetu nominacji raz w roku. Nie jako prezentacja, lecz jako jedna lista nazwisk i jeden wskaźnik: jaki procent decyzji personalnych klasy C-suite z ostatnich trzydziestu sześciu miesięcy został zainicjowany przez kontakt nieformalny, a jaki przez proces formalny. Jeżeli pierwsza liczba przekracza siedemdziesiąt procent, mamy do czynienia z procesem fasadowym.

Po drugie, hospitality i programy kongresowe powinny być traktowane jako kanał rozwoju kompetencji, a nie wyłącznie jako benefit komercyjny. Oznacza to przypisanie do każdego sezonu sportowego konkretnej puli miejsc, które klub świadomie alokuje na obecność kandydatów do ról krytycznych — z planem rotacji i krótkim raportem z każdego sezonu. Tych miejsc nie wolno wypełniać sponsorem ani byłym zawodnikiem, którego loża jest „zarezerwowana od lat".

Po trzecie, każda rozmowa o roli dyrektora sportowego, dyrektora komercyjnego, prezesa zarządu lub odpowiedniej rangi roli w federacji musi mieć zapis w rejestrze kontaktów komitetu nominacji. Format minimalny: data, miejsce, uczestnicy, temat, decyzja. To samo, co od dawna obowiązuje w lobbingach instytucji unijnych. Sport nie ma powodu, żeby ten standard ignorować.

Case study: skandynawski model „governance corridor"

Najbardziej zaawansowanym praktycznie przykładem formalizacji warstwy nieformalnej jest skandynawski model corporate governance w sporcie, rozwijany od kilkunastu lat w Norwegii, Szwecji i Danii pod parasolem krajowych federacji oraz NIF (Norges idrettsforbund). Konkretne wartości statystyczne każdorazowo wymagają weryfikacji w bieżących raportach federacji, ale logika modelu jest jasna i dobrze udokumentowana.

Trzy elementy są tu kluczowe. Pierwszy: rejestr spotkań kuluarowych w okresie wokół walnych zgromadzeń federacji, prowadzony przez komitet nominacji, w którym deklarowane są spotkania z kandydatami na role decyzyjne. Drugi: jawny kalendarz hospitality klubów ekstraklasy, z publiczną informacją o tym, kto był stałym gościem loży klubowej. Trzeci: standard governance dla programów rozwojowych federacji, w którym dostęp do modułu prowadzącego do roli decyzyjnej nie może być w pełni dyskrecjonalny — musi mieć kryteria dostępu, listę rezerwową i raport roczny ze struktury uczestników.

Efekt tej formalizacji nie jest natychmiastowy, ale jest mierzalny. Skandynawia od kilku lat pokazuje wyraźnie wyższy odsetek kobiet w realnych rolach decyzyjnych w sporcie niż średnia europejska, co regularnie odnotowuje EIGE w raportach Gender Equality in Sport (precyzyjne wartości — bieżąca edycja raportu). Model ten nie został zaimportowany do Europy Środkowej w żadnym znaczącym zakresie i to jest dziś realna luka rynkowa, którą organizacje sportowe w Polsce mogą zająć jako pierwsze.

Rekomendacje strategiczne

Ramy działania Fundacji Ascendia

Fundacja Ascendia wspiera kluby, federacje i organizacje sportowe w sformalizowaniu warstwy, która dziś pozostaje poza zasięgiem formalnego procesu — i która jest dziś najczęstszym miejscem, w którym kompetentne kandydatki wypadają z gry.

„Celem nie jest awans kobiet zamiast kompetentnych osób. Celem jest sport, w którym kompetentne kobiety nie odpadają z gry, zanim dostaną szansę pokazać, co potrafią."

— Executive Insight, Fundacja Ascendia

FAQ

Czy formalizacja warstwy nieformalnej nie zabije w sporcie tego, co w nim najlepsze — zaufania budowanego latami?

Nie. Zaufanie pozostaje twardą walutą; formalizacja dotyczy wyłącznie momentu, w którym to zaufanie zaczyna decydować o obsadzie roli krytycznej. Wpis w rejestrze kontaktów komitetu nominacji nie zastępuje relacji — czyni ją widoczną dla rady nadzorczej.

Co konkretnie powinno trafić do rejestru kontaktów komitetu nominacji?

Minimum pięć pól: data, miejsce, uczestnicy, temat rozmowy oraz wynik (czy padła wstępna deklaracja w sprawie roli, kandydata lub rekomendacji). Format jednostronicowy, składany kwartalnie, weryfikowany przez członka rady nadzorczej niezależnego od zarządu.

Czy to działa też w małym klubie, w którym nie ma osobnego komitetu nominacji?

Tak, w uproszczonej wersji. Mała skala nie zwalnia z formalizacji — wymaga jedynie wskazania jednego członka zarządu odpowiedzialnego za prowadzenie rejestru i jednego punktu agendy rady (lub walnego zgromadzenia w stowarzyszeniach), w którym raz w roku rejestr jest omawiany.

Czy obecność w hospitality to naprawdę praca?

W kontekście budowania pozycji do ról decyzyjnych — tak. Obecność ma wymierne koszty czasu i kapitału społecznego oraz wymierny zwrot w postaci wiedzy o ruchach w branży i pamięci kontekstowej u decydentów. Każda kandydatka na rolę C-suite w sporcie powinna mieć budżet czasu i finansowy na tę warstwę pracy.

Czy ujawnianie spotkań kuluarowych wokół kongresów federacyjnych nie naruszy poufności decyzji?

Standard regulacyjny w lobbingu unijnym i w bankowości pokazuje, że da się prowadzić rejestr kontaktów bez naruszania poufności treści. Ujawniany jest fakt spotkania i jego ogólny temat, a nie szczegóły rozmowy. Sport może skopiować ten standard bez modyfikacji.

Wniosek strategiczny

Niewidoczna warstwa decyzji w sporcie nie zniknie przez deklarację. Zniknie wtedy, gdy zostanie wpisana w protokół, kalendarz i raport. Tak długo, jak rozmowa o dyrektorze sportowym zapada w loży, a żadna instytucja jej nie odnotowuje, każda kolejna konferencja o kobietach w sporcie jest komunikatem do ściany. Sport ma narzędzia, żeby tę warstwę sformalizować — corporate governance opracowała je w innych branżach dwie dekady temu. Brakuje decyzji, żeby je wdrożyć.

Źródła i dalsza lektura

Dowiedz się więcej o misji Fundacji Ascendia albo wesprzyj rozwój sportu darowizną.

Weryfikacja źródeł: redakcja Fundacji Ascendia priorytetyzuje źródła pierwotne (ISO, UEFA, FIFA, Komisja Europejska, Rada Europy, UK Sport) oraz publikacje naukowe z DOI. Publikacja przechodzi kontrolę faktograficzną i redakcyjną przed umieszczeniem na stronie.

← Wróć do bazy wiedzy

.